h1

odkochanie

wtorek, 28 kwiecień, 2009


Wszelkie członki mego ciała odpadają bezwolnie
pod nieznośną siłą nacisku sumienia
uczę się zawiązywać oczy, rzeczywistością
kneblować usta celnym punktem widzenia

świat się nie zmienił, życie udaje sztukę
długa broda czasu plącze się bluszczyście

przy herbacie wykrwawiam szczęście
okulary nieba spadają mi z nosa
rozkład, kwas, kawałki szkła
szczupły szelest szaleństwa

tak się kończy zakochanie, a wiosna trwa
odtruję się 3 litrami wódki i 10 paczkami
będzie nas tylko dwoje
beznadziejność i smutek

Jeden komentarz

  1. raz, dwa. trzy
    przypadek na pysk poleciał,
    a marzenia płyną do WS
    i to już nie tylko William Shakespeare,
    co nasze nędzne sny.
    a WS se je odszyfruje, bo głupie nie jest.
    KOCHAM. KANAPKA. SZCZERZE. Z SZYNKĄ.
    Ż A L U Z J E.



Dodaj komentarz