
bibliotecznie
piątek, 16 maj, 2008dni spędzane w bibliotekach pachnących papierem, papierem i potem
w poszukiwaniu wiedzy tajemnej pośród setek zapisków i notatek na mankietach
i ludzie! och oni wszyscy! wy ludzie!
człowiek się masturbował w pociągu! a nikt nie widzi! nie chce widzieć!
człowiek się przewrócił na ulicy! a nikt nie podbiegł, nie pomógł wstać! nie chce pomóc!
człowiek się zabijał na oczach tłumów! i wszyscy się zgorszyli i rozeszli
książki i książki o ludziach, ludzie o książkach
wreszcie ekranizacje! adaptacje książki o filmie na podstawie filmu o książce
i gdzieś w tych zawiłych miejscach zostały smaki raju malinowego,
kawy i białe kawy. może z cukrem, może z papieroskiem
zostały
-czemu się cofasz?- zapytał los, który mnie właśnie znowu wydrwił
-żeby wziąć rozbieg i wejść w kolejny zakręt życia!
-bo życie to nie prosta droga- dodałaś
Napisane w sick | Otagowane barcelona 2008 love |



bo zycie to bezdroza,
bo zycie to raj o smaku jezynowo-malinowym
bo zycie to potega i niewola
bo zycie to sen,
a sny snami sa – jak rzecze jeden moj uczony kolega, ktory kopnal w kalendarz kilka wiekow temu.
Non, je ne regrette rien.
kocham Cie i mowie to bez strachu ;p