h1

fragment Nocnego lotu

wtorek, 13 maj, 2008

Marta stoi przed wielkim lustrem w salonie Marcina. Zmywa makijaż i tak już rozmyty od łez.

-Czemu płaczesz?

-Zawsze, kiedy myję twarz, zdaje mi się, że ją sobie zetrę. Wyczyszczę tusz z rzęsami, podkład ze skórą, szminkę z ustami i róż z policzkami.

-Paranoja.

-Kiedy się maluję, to jakbym malowała po białej kartce papieru. Raz dodam sobie więcej zmarszczek, potem trochę zmażę. Kolor oczu wybiorę pod kolor cieni do powiek. A wargi, czasami pociągnę za daleko kreskę i już mam wielkie. Potem dokleję sobie gęste rzęsiska, i lekkim pędzelkiem pociągnę brwi. Najgorzej z piegami, nigdy nie pamiętam, w którym miejscu były dzień wcześniej, maluje na wszelki wypadek więcej, potem zmywam, jak jest za dużo.

Marcin staje koło niej, ich spojrzenia spotykają się w lustrze.

-A nos?

-Czasami lepię z ciastoliny, czasami pudruję.

Jeden komentarz

  1. ah te kobiety, bog dal im jedna twarz, a one wciaz doczepiaja sobie druga.
    czy my sie nigdy nie uwolnimy od form i masek??



Skomentuj