h1

odkochanie

wtorek, 28 kwiecień, 2009


Wszelkie członki mego ciała odpadają bezwolnie
pod nieznośną siłą nacisku sumienia
uczę się zawiązywać oczy, rzeczywistością
kneblować usta celnym punktem widzenia

świat się nie zmienił, życie udaje sztukę
długa broda czasu plącze się bluszczyście

przy herbacie wykrwawiam szczęście
okulary nieba spadają mi z nosa
rozkład, kwas, kawałki szkła
szczupły szelest szaleństwa

tak się kończy zakochanie, a wiosna trwa
odtruję się 3 litrami wódki i 10 paczkami
będzie nas tylko dwoje
beznadziejność i smutek

h1

urodne

niedziela, 28 grudzień, 2008
Koziorożec
28 grudnia

Imieniny – Cezarego i Teofili
Znak Zodiaku – Koziorożec
Kamień – jaspis
Kolor – czerwień
Wibracje dnia – 1

Dziś urodzony jest bardzo ciekawym człowiekiem. Jest inteligentny, o dużym poczuciu humoru, dowcipny, wszechstronnie utalentowany – wzbudza sympatię otoczenia. Jest niezwykle wrażliwy i subtelny, dba bardzo o wysoki poziom życia i o przyjaciół z tak zwanych wyższych sfer. Zależy mu przede wszystkim na realizacji projektów, które przynoszą mu duże zyski materialne – nie interesuje go praca charytatywna lub nisko płatna. Czasem staje się zazdrosnym i podejrzliwym choć starannie to ukrywa. Wie, że jest egoistą, ale mu z tym dobrze i sam nie uważa tego za wadę charakteru. Ufa jedynie bardzo bliskiej mu osobie.
Jego partner życiowy powinien być spod Znaku Ryb.

O kryste!

28 grudnia 801 – syn cesarza Karola Wielkiego, Ludwik Pobożny, zdobył Barcelonę po rocznym oblężeniu. Po 1207 latach robię to samo =D

h1

gdyby nie bylo tych wszystkich 16:09

środa, 3 grudzień, 2008

szare dni przewalily sie po mnie
smutek i radosc w jednym, to juz chyba norma

docieramy do kolejnego dnia,
plytko i sucho,
to dok wyobrazni, budujmy statki zycia
i wyplynmy w podroz po wiecej

pozostaje pytanie
gdzie to wszystko potem upchac?
walizki pelne przygod pekaja w szwach

zostawmy rupiecie i wezmy tylko szczescie w kieszen,
niech juz nas wiecej nie opuszcza,
bo bez niego ciezko
wygrac w karty z losem

h1

znowu

poniedziałek, 10 listopad, 2008

Świat znowu mnie rzucił na kolana, lecz teatr, ten od dobrych intencji, pomógł mi wstać. Stronię od miejsc tych i tak dalej, lecz życie dalej zastawia sidła. A tu diabeł w ciąży mówi nagle, że nie ma płci, a ten reality show z beatyfikacją i zakonnica pokazująca cycki. Bóg istnieje i jest kobietą, jak Szekspir albo ty i ja. Uciekłem od tej miażdżącej rzeczywistości w miażdżącą nierzeczywistość rzędu trzeciego, miejsca czwartego, może następnym razem wezmę balkon po lewej.

Uśmiechnąłem się z nerwów i zachciało mi się płakać, bo nie było nikogo żeby złapać za rękę i wytrzymać do pierwszego słowa. Ale słowo padło. Bo to Teatr i te dobre intencje i miejsce, które rzeczywistym nie jest. Tak. Kobieta była martwa, zakrwawiona i mówiła, że ją mąż maltretował. Wybrała swoje epitafium biało na białym pisane. A ja wybrałem swoje:

„Zmysłowe spotkanie z życiem

i nieśmiertelność jego głosu

skończyły się tu, w tym dole

gdzie sam teraz drwi z losu”

Aurora de Gollada
Teatre de Raval
08 listopad 08

aurora


h1

rozmyty..

piątek, 7 listopad, 2008

..jestem i niewyraźny
wrażliwy i nierozsądny

pijany i pijany i pijany
nienawiścią do siebie samego i do siebie niesamego

smutny i niezdolny
chętny i nieszczęśliwy

niepewny i głupi
niestety i początkowo

niechlujny i błahy
niechcący i czasami

płaczący i płaczący i piszący brednie,
które czytane stają się groteską